Wywiad z Maksem Angelardem – BWT Polska
Od Kartingu do Le Mans – Droga Maksa Angelarda.
MAKSYMILIAN 'MAKS’ ANGELARD, 18-letni kierowca wyścigowy, podopieczny FS Management i Augusto Farfusa.
W sezonie 2025 Maks reprezentując barwy zespołu BWT Mücke Motorsport, rywalizował w samochodzie klasy LMP3 o mocy 455 KM w serii Prototype Cup Germany. Swój debiutancki sezon w prototypach zakończył mistrzowskim tytułem wśród juniorów i wicemistrzowskim tytułem w klasyfikacji generalnej cyklu.
Sezon 2024 spędził za kierownicą Porsche w GT4 European Series, by następnie – po latach rywalizacji w kartingu i rocznym sprawdzeniu się za kierownicą pojazdu z dachem – rozpocząć trwającą do dziś przygodę z prototypami.
Lata 2018-2023 spędził na torach gokartowych, reprezentując takie zespoły, jak Birel ART Racing, JSTR by Jastrzębski Racing czy też Leclerc by Lennox Racing, ścigając się w zespole sygnowanym przez Charlesa Leclerca, kierowcę Scuderii Ferrari w Formule 1.
Sezon 2025 stanowił dla Maksa pierwszy krok w kierunku spełnienia jego marzenia – długodystansowej rywalizacji na światowym poziomie i startu w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.
Jak to wszystko się zaczęło? Pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy pomyślałeś: „Chcę zostać kierowcą wyścigowym”?
Po raz pierwszy pomyślałem o tym, że chcę zostać kierowcą wyścigowym podczas moich pierwszych zawodów światowych. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem na własne oczy, czym tak naprawdę jest motorsport.
Czy w Twojej rodzinie ktoś wcześniej jeździł w wyścigach lub był związany z motorsportem, czy to była w pełni Twoja własna pasja?
U mnie w rodzinie nikt nie był jakkolwiek powiązany z motorsportem – wszystko zaczęło się ode mnie, a teraz cała rodzina tym żyje ;)
Jak trafiłeś do zespołu BWT Mücke Motorsport? Jaka była Twoja droga?
Do zespołu BWT Mücke Motorsport trafiłem poprzez mojego managera, Augusto Farfusa, z którym zaczęliśmy współpracę właśnie w okresie końca sezonu 2024. W czasie, gdy trzeba było podejmować ważne decyzje, związane z wyborem zespołu i dalszą ścieżką kariery to właśnie on dał nam kontakt do topowego zespołu z wielką historią utytułowanych kierowców, takich jak Robert Kubica czy urzędujący mistrz świata F1 – Lando Norris.
Przejście z kartingu przez GT4 do prototypów LMP3 to duży krok, co było najtrudniejsze przy adaptacji do samochodu klasy LMP3?
Pomiędzy prototypami LMP3 a samochodami GT4 jest gigantyczna przepaść – największą różnicę stanowi docisk, gdzie LMP3 jest zbudowane tak, aby miało jak najwięcej docisku, a GT4 to jest samochód drogowy, przerobiony i zmodyfikowany na tor, w związku z czym nie ma on takiego docisku.
Prototypy LMP3 to maszyny o dużej mocy i wymagające precyzji, co najbardziej zaskoczyło Cię po pierwszych testach i jazdach?
Najbardziej zaskakującym wrażeniem był właśnie docisk LMP3, który umożliwia wchodzenie w zakręty przy ogromnych prędkościach i to, że w niektórych sytuacjach im szybciej się jedzie, tym bardziej auto trzyma się toru, ponieważ jest większy powiew wiatru, który tworzy docisk na samochodzie.
Czy masz już swój ulubiony tor, na którym czujesz się szczególnie pewnie i taki, który wciąż stanowi wyzwanie?
Moim ulubionym torem jest Hockenheimring – czułem się tam najlepiej, co zresztą pokazały wyniki. To właśnie na tym obiekcie zdobyliśmy razem z Mattisem nasze pierwsze zwycięstwo w wyścigu za sterami LMP3 w naszym debiutanckim sezonie.
Jak wyglądają Wasze przygotowania do weekendów wyścigowych? Na ile symulator i trening fizyczny wpływają na Twoje osiągnięcia?
Treningi fizyczne trwają cały czas, odbywają się systematycznie 2-3 razy w tygodniu. Symulator z kolei pomaga w poznawaniu nitki toru – na symulatorze potrafię spędzać wiele godzin, czasami w weekendy to jest nawet po 12 godzin bez przerwy. Symulator przygotowuje mnie do nitki toru, żebym przyjeżdżając z reguły na nowy tor, na którym nigdy wcześniej nie jeździłem, był przygotowany na tyle, żeby wsiąść w auto i znać każdy zakręt, każdą nierówność w torze, zanim w ogóle zrobię okrążenie. Treningi fizyczne z kolei pomagają mi wytrzymać cały wysiłek w samochodzie tak, żeby moja siła i skupienie były na tyle dobre, by przez cały wyścig trzymać to samo tempo i nie tracić czasu na okrążeniu z powodu braku siły.
Na ile symulator pomaga Ci w realnej jeździe? Czy zdarza się, że rozwiązania wypracowane w wirtualnym świecie działają później 1:1 na torze?
Na ten moment symulator nie jest 1:1 jak w prawdziwym świecie, więc w moim przypadku symulator głównie pomaga w poznawaniu nitki toru, ponieważ sama nitka toru i dziury w nim są dobrze odwzorowane.
Różowy kolor samochodu BWT jest bardzo charakterystyczny. Jaka była Twoja pierwsza reakcja, gdy zobaczyłeś prototyp w tych barwach po raz pierwszy?
Mnie osobiście bardzo się podobał różowy samochód – jest to coś innego na torze, co właśnie rzuca się w oczy i przyciąga uwagę kibiców.
Teraz, kiedy sezon już za Tobą, jak się z tym kolorem identyfikujesz? Stał się już Twoim znakiem rozpoznawczym? Jak nosi Ci się róż BWT?
Moje podejście do różu nie zmieniło się za bardzo przez ten sezon, chociaż znaczenie wyścigowe ma dla mnie dużo większe – bo to właśnie w tym różu zdobyłem tytuł mistrza juniorów Prototype Cup Germany i wicemistrza tej serii w klasyfikacji generalnej. Na pewno kibicom łatwiej było mnie dostrzegać zarówno na torze, jak i w social mediach, bo jednak nie sposób przejść obok różu BWT obojętnie, zwłaszcza w świecie motorsportu, gdzie jest on obecny już od lat.
Jak reagują kibice i inni kierowcy, kiedy mijają Was różowy prototyp w barwach BWT na torze lub poza nim?
Róż rzuca się w oczy szczególnie, gdy jest umieszczony na aucie o tak wielkiej mocy i z takim nietuzinkowym wyglądem, więc siłą rzeczy wręcz podwójnie przyciągał uwagę kibiców. Dla kierowców to nie jest aż tak bardzo przyciągający wzrok widok, szczególnie w trakcie jazdy – bo wtedy się nie zwraca aż tak uwagi na to, jak wygląda auto rywala. Jedyny moment, kiedy zwracamy na to uwagę to przykładowo sytuacja, gdy walczymy z innym autem o jakiś tytuł.
Jak wygląda Twój „zwykły dzień”, kiedy nie jesteś na torze? Ile w nim miejsca na trening, naukę i odpoczynek?
Mój zwykły dzień w trakcie tygodnia to szkoła od 8:30 do 16:10, a w poniedziałek i wtorek nawet do 17:45, bo jednak muszę nadrabiać zaległości po weekendach wyścigowych. Wracam ze szkoły i od razu jadę na trening fizyczny – 2 razy w tygodniu plus jeden raz w weekend. Ponadto mam treningi mentalne 2-3 razy w tygodniu oraz trening na symulatorze, średnio 3 razy w tygodniu, zależnie od tego, na ile mam na to siły.
Co robisz, żeby na chwilę „odłączyć głowę” od wyścigów i złapać balans?
Mam już wyuczone pewne rzeczy, które pozwalają mi wyłączyć głowę i nie myśleć o niczym – i w taki sposób łapię balans, chociaż mój cały dom i cała rodzina żyje motorsportem, więc tak naprawdę ani na chwilę nie odłączam się od świata motorsportu – no chyba, że w szkole.